Kawa z ks. Alim #35

„I dlatego ta droga do Boga jest taka trudna i taka radosna” – ks. Ali jak zawsze w punkt, prosto, rzeczowo, zwyczajnie, z onieśmielającą szczerością… Bardzo mnie te słowa pokrzepiają. Dodają otuchy, ośmielają w drodze…

Zapraszamy na nieco dłuższą dzisiaj niedzielną kawę, podwójne espresso🍵☕😉

***

Ks. Aleksander Fedorowicz:

Chodzi mi o to, że może być łatwe życie wewnętrzne, religijne, pozornie duchowe — tylko ono będzie fałszywe, będzie jakieś powierzchowne.

Ono będzie wtedy łatwe, jeżeli my sobie stworzymy Boga na nasz obraz i podobieństwo i będziemy temu Bogu jakoś służyć w sobie.

To będzie nam łatwo, bo taki stworzony przez nas Pan Bóg to i łatwiej działa na nasze uczucia, i więcej będziemy mieli w tym jakiegoś zadowolenia własnego, miłość własna jakiś pokarm dla siebie, i jakoś tak będziemy się kręcić — niby koło Boga, a właściwie koło siebie kręcimy się, nie tyle koło Boga, co koło siebie, i tak nam łatwo.

Ale to życie duchowe, które jest w nas, w perspektywie Boga prawdziwego, to ono nie jest łatwe i nie może być łatwe. Ono jest szczęśliwe, najszczęśliwsze, ale ono jest wśród straszliwych ciemności, bo jeśli my Boga sobie stworzymy, to my Go nazwiemy — i już w samym słowie „Pan Bóg“ jest jakieś niebezpieczeństwo. Bo myśmy już jakoś nazwali, a jak już myśmy coś nazwali, to już myśmy sobie poradzili z zagadnieniem (…). To pochodzi z ludzkiego myślenia – jak ja coś nazwę, to ja już włożę to w pewne ramki, już to jakieś jest — takie jak nazwałem, już stworzyłem dla tego, co nazwałem, znalazłem jakieś miejsce (…).

Wy chyba najlepiej wiecie, że Boga ani nazwać, ani pomyśleć, ani zamknąć w żadnych naszych pojęciach nie można, na szczęście.

Bo wszystko, co powiem o Bogu, to nie jest Bóg, bo On przekracza zupełnie i absolutnie wszystko, bo inaczej nie byłby Bogiem.

I dlatego ta droga do Boga jest taka trudna i taka radosna. Taka trudna, bo wśród straszliwych ciemności, wśród ciemności zmysłów, w ciemności wyobraźni, pozostaje tylko wiara i nic więcej, akt wiary coraz bardziej oczyszczany przez cierpienie wewnętrzne. Wierzę i staję przed Nim, i wiem, i nic więcej. I choć On jest najbliżej, jest tak blisko, bliżej niż moje własne myśli, bo mi daje myśleć i daje mi istnieć, i chociaż wiem, że jest tak blisko, jak matka swego rodzonego dziecka, że nie potrzebuję ani myśleć, ani szukać, żeby Go mieć — to równocześnie jest tak strasznie daleko dla naszej ziemskiej natury, tak strasznie daleko dla naszych słów, dla naszej myśli, dla naszych pojęć. I tu chyba właśnie trzeba się zwracać do Ducha Świętego.

Dlatego życie duchowe to nie jest w pierwszym rzędzie dzieło wasze czy tych, którzy chcą wam pomóc, nie — życie duchowe jest dziełem Ducha Świętego. Tylko On może się w duszy objawić, tylko On może duszę napełnić jakąś potęgą swoją, blaskiem, światłem, bo ja wiem, jak to nazwać. I w tym też nie można nastrojów jakichś szukać, nie — my musimy być tak jak kielichy otwarte, jak kwiaty do słońca zwrócone, a wszystko inne już do Niego należy. Cóż my możemy więcej uczynić niż się oczyszczać cierpieniem, które tak strasznie jest trudne. Bo ja wiem — może nawet i oczyszczać się nie możemy. Może tylko możemy się upokorzyć. Może to wystarczy? — Upokorzyć się w skrusze, a On już będzie oczyszczał. Bo cóż my możemy zrobić, proszę sióstr, z naszą nędzą stając oko w oko z Bogiem? Tacy jesteśmy. Tylko pokazać, uczciwie, w prostocie, tylko się przed Nim upokorzyć i powiedzieć: „Panie, taka, jaka jestem, taki, jaki jestem, taki chcę być Twój. Wiem, że powinienem być święty, a jestem grzeszny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.