Jak co roku w Wielkim Poście staram się uczestniczyć w nabożeństwie Drogi Krzyżowej. I jak co roku czynię starania, aby szczerze (choć bardzo nieudolnie) skonfrontować się z moimi grzechami. Spytacie: i co z tej konfrontacji (vel rachunku sumienia) wynika? Czy staję się lepsza jako chrześcijanka? No cóż, czasami jeden krok do przodu oznacza za chwilę dwa kroki wstecz… I tak w nieskończoność, a precyzyjnie do końca mojego życia, będę uprawiać te pożałowania godne pląsy.
Do czego zmierzam? 👇
***
Ks. Aleksander Fedorowicz:
Można tylko uklęknąć pod krzyżem i kochać Go. Tak jak Maria, która siedziała u Jego kolan.
Szukać Go i Mu się oddawać.
Przyjść z bagażem słabości i nawet z tym, że się człowiekowi wydaje, że nie jest zdolny do żadnej ofiary, że nie tylko nie może, ale nawet mu się nie chce.
Przyjść i powiedzieć: „Nie wiem, nie umiem. Ale już o nic się nie troszczę, bo wszystkiego się spodziewam po Twojej dobroci, a wszystkiego się lękam, znając swoją słabość.
***
💪🏼 Postanowienia na Wielki Post:
- Nie liczyć na własne siły, ale na łaskę.
- Nie zadręczać się i przerażać porażkami, bo to jest wyraz pychy.
- Wykorzystywać upadki, by bardziej przylgnąć do Boga (pokora).
- Wpatrywać się w Jezusa, a nie w swoje słabości.
- Trwać pokornie w bezsilności, starając się zmieniać to, na co mam wpływ.
- Patrz 👉 ptk1 itd…