Później ta tajemnica się spełniła…

Dzisiaj Wielki Czwartek. W tym dniu przeżywamy pamiątkę ustanowienia sakramentów Kapłaństwa i Eucharystii, które dokonały się podczas Wieczerzy w Wieczerniku – gdzie Jezus umył nogi swoim apostołom oraz zamienił chleb i wino w Swoje Ciało i Krew. Zatem nie mogło zabraknąć dzisiaj komentarza księdza Aleksandra o Mszy św. Zapraszamy – jak zwykle bardzo poruszające nauczanie 🙂

***

ks. A. Fedorowicz

O Mszy św.

„TO CZYŃCIE NA MOJĄ PAMIĄTKĘ” (Łk 22, 19)

Religia chrześcijańska jest w jakiś sposób – jakbym to określił – historyczna. To jest coś, co się stało i co się dalej rozwija, co się dalej dzieje. Był długi okres przygotowania, oczekiwania. Pan Bóg sobie przygotował naród wybrany, poczynając od Abrahama. Znamy historię Abrahama, historię Starego Testamentu, ofiary Starego Testamentu. To było przygotowanie przez Boga tego narodu, z którego miał się narodzić Zbawiciel. Były ofiary w Starym Testamencie, które były figurą, obrazem tego, co się ma dokonać. Baranek wielkanocny żydowski – to obraz Pana Jezusa. Kiedy św. Jan zobaczy Pana Jezusa, powie: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” (J 1, 29). To było przygotowanie”.

Później ta tajemnica się spełniła, dokonała w historii, w wyraźnym okresie, w wyraźnym miejscu.

Spełniły się proroctwa Izajasza i Dawida – dokonało się odkupienie świata na Kalwarii.

I teraz, od czasu Męki Pana Jezusa, jest ten okres, kiedy ta łaska i to życie rozchodzą się po świecie.

Powiedzieliśmy, że ta Męka ogarnęła cały świat, wszystkich ludzi, tych także, którzy żyli przed Chrystusem, ale my mamy ten przywilej, to szczęście, że żyjemy już w światłach. Bo oni w ciemności jeszcze żyli.

My żyjemy już w świetle zmartwychwstania i w świetle ofiary Pana Jezusa, i korzystamy świadomie z tych źródeł, które dla nas Pan Jezus otworzył.

Dlatego ten moment wspominania w religii, liturgii, we Mszy św. zwłaszcza, jest w chrześcijaństwie tak charakterystyczny i mocny.

My ciągle przeżywamy to, co się stało, my żyjemy tym, co się stało.

Jeżeli weźmiecie rok kościelny, to przecież nic innego, jak życie ciągle jakimiś etapami, tym co się stało tam – na Kalwarii, tam – w Betlejem, tam – kiedy Syn Boży stał się człowiekiem.

Tak jak ciało, które żyje oddechem, i ciągle ten oddech musi je ożywiać, musi oczyszczać krew, tak samo i Kościół ciągle się oczyszcza, ciągle się ożywia przez to, co się tam wtedy stało.